Saturday, 25 June 2016


Combi asesina - zabójcze busy

Zdjęcie: 

Combi asesina, miejscowe busy, które opanowały ulice Limy z subtelnością stonki, nie dostały swojej nazwy za friko. Normalny ruch tutaj jest w stanie wepchnąć polskiego instruktora prawa jazdy w czeluści ciężkiego alkoholizmu.

Znaczy się kierunkowskaz to zło, a klakson jest jego sprytniejszą wersją. Pasy ruchu są oczywiście konstruktem całkowicie teoretycznym, prawdopodobnie jeszcze bardziej niż przepisy drogowe.

No a wspomniane zabójcze busy to wisienka na tym spalinowym torcie. Ogladaliście serial „Sense8”? Van Damme się kłania. W tym kontekście, ćwierć-chcący, wziąłem udział w wyścigu konkurencyjnych korporacji busiarskich. Jak rajd Paryż-Dakar, ale po ulicach, slalomem i przy rozpaczliwym akompaniamencie klaksonów. Kłest polega na tym, żeby zgarnąć z ulic jak najwięcej pasażerów. Robi się z tego zadanie na miarę zrobienia miliona punktów w Donkey Konga, kiedy przystanki te same, klientów mało, za to busów dużo. Tu z buta wjeżdża zasada kto pierwszy, ten lepszy. Bo ten zarobiony. Pasażerowie mają srodze wylane i siedzą w środku ze spokojem inkaskich kapłanów, a kierowcy realizują swoje małe fantazje w stylu Dominika Toretto.


Dodaj komentarz