Friday, 24 June 2016


Pierwsza konfrontacja!

Zdjęcie: 

Lima, dzielica Pueblo Libre, dzień pierwszy, noc. Wyszliśmy z Javierem na dzielnię, ze względu, że podobno stare miasto. Stare miasto w tamtej dzielnicy niezbyt rozległe, za to w lokalnym barze sprawdziła się stara zasada, że burka poznaje się po pysku w każdym zakątku świata.

Piliśmy spokojnie browar przy stoliku, przy sąsiednim siedział typ o wystroju tamtejszego zarobionego Cygana, plus jego koleżka, plus jeszcze jeden ziomek z posturą Zbója Łamignata i mordą jak z Płońska, tyle że peruwiańskiego. Tamci dobrze najebani, więc po dobrej godzinie wstaje ten świński dryblas i podbija do nas. Ewidentnie nie jest to dobry sygnał. Skąd jestem, zagaduje mnie. No z Polski. Tutaj chyba nie miał przygotowanej odpowiedzi i mało co o Polakach wiedział, mimo trudów Malinowskiego. No, chyba że właśnie wiedział. W każdym razie coś mruknął, oddał nam resztę swojego browara i zatoczył się z powrotem do swojego stolika.


Dodaj komentarz