Skąd się wzięło · jak działa · co kryje pod powierzchnią

NIEBLOG

Historie zwyczajnych przedmiotów

Dlaczego deski do prasowania mają taki kształt?

Szeroki korpus, zwężony nos i wolny koniec, na który da się nasunąć rękaw. Historia kształtu deski do prasowania od patentów z 1858 roku po Sarę Boone i współczesną funkcję „nosa”.

Współczesna deska do prasowania ze zwężonym nosem i żelazkiem na podstawce
Typowa domowa deska: szerszy korpus, zwężony nos i wolny koniec, na który da się nasunąć rękaw albo nogawkę.

Deska do prasowania rzadko wygląda jak zwykły prostokąt. Jeden koniec jest szerszy. Drugi zwęża się w zaokrąglony nos. Ten nos wystaje poza nogi i zaprasza, żeby coś na niego nasunąć. Wygląda to tak naturalnie, że łatwo uznać kształt za ozdobę albo przypadkowy zwyczaj producentów.

Nie jest przypadkiem. Deska ma formę narzędziową. Musi podtrzymać płaskie płótno i jednocześnie dać się wsunąć w rurę, jaką jest rękaw, nogawka albo wąski korpus bluzki. Najprostsza odpowiedź brzmi więc tak: kształt blatu wynika z tego, że ubranie jest trójwymiarowe, a prasowanie lubi powierzchnię, która nie blokuje wlotu.

Rura zamiast płaszczyzny

Gdy prasuje się obrus albo poszwę, wystarczy stół. Materiał leży płasko, żelazko przejeżdża, zagniecenie znika. Kłopot zaczyna się przy rękawie. Rękaw to zamknięty kanał. Jeśli położyć go na szerokim blacie, warstwy tkaniny nachodzą na siebie. Żelazko wygładza jedną stronę i jednocześnie ugniata drugą. Albo zostawia nowe zagniecenia w miejscu, gdzie materiał się załamał.

Potrzebny jest więc wolny koniec deski, na który da się rękaw nasunąć jak na krawiecki manekin w wersji płaskiej. Wtedy pod żelazkiem leży jedna warstwa, a druga wisi po bokach albo czeka na obrót. Współczesny patent na uniwersalny pokrowiec formułuje to wprost: typowa deska ma „tapered end or nose”, a zwężenie służy do prasowania przedmiotów cylindrycznych, takich jak rękawy, nogawki i suknie, które nasuwa się na ten nos.[5]

Stopień zwężenia i miejsce, w którym zaczyna się nos, nie są dziś sztywno unormowane jednym standardem. Różnią się między producentami i modelami. Sama funkcja nosa jest jednak powtarzalna od XIX wieku.

Zanim był patent

Przed osobnymi deskami prasowano na stole kuchennym, na desce opartej o dwa krzesła albo na innym płaskim kawałku drewna przykrytym suknem. Taki układ dał się zrobić w każdym domu i nie wymagał patentu. Miał też oczywiste wady. Deska między krzesłami bywała niestabilna. Stół zajmował całą powierzchnię kuchni. Wolny koniec, na który dałoby się wsunąć koszulę, trzeba było improwizować.

W połowie XIX wieku w Stanach Zjednoczonych zaczęły pojawiać się specjalne „ironing tables”. To nie był jeszcze składany sprzęt z supermarketu. To były stoliki z blatem zaprojektowanym pod konkretne części garderoby i z mechanizmem, który pozwalał wsunąć ubranie na deskę, a potem podeprzeć wolny koniec podczas pracy.

Wolny koniec już w 1858

6 kwietnia 1858 roku William Vandenburg z Nowego Jorku dostał patent amerykański nr 19 883 na „ironing-table” do prasowania koszul, spódnic, sukien i innych rzeczy.[1] Opis jest zaskakująco bliski dzisiejszej logice.

Blat jest na większej części długości niemal równoległy, ale jeden koniec jest węższy, żeby przyjąć kołnierzyk koszuli. Szerszy koniec jest sztywno przymocowany do stojaka. Węższy stoi nad krótszą nogą. Do tej nogi przymocowano ruchomą podpórkę. Przed nasunięciem ubrania podpórkę odchyla się w dół. Po nasunięciu koszuli albo spódnicy podnosi się ją z powrotem, żeby podeprzeć koniec blatu podczas nacisku żelazka.[1]

Tu schodzą się dwa kłopoty: jak włożyć rurę na deskę i jednocześnie nie zostawić wiszącego końca bez oparcia. Vandenburg rozwiązał to nie magią kształtu, tylko ruchomą podporą. Zwężenie blatu służyło tu przede wszystkim koszuli i kołnierzykowi. Do współczesnego „nosa rękawa” było jeszcze daleko.

Kilka miesięcy wcześniej i później pojawiały się pokrewne patenty Vandenburga i współpracowników na stoliki do prasowania. Historia nie zaczyna się więc od jednej osoby i jednej daty. Zaczyna się od serii prób opisania tego samego kłopotu: ubranie trzeba nasunąć, a deskę trzeba podeprzeć.

Rysunek patentowy stołu do prasowania Williama Vandenburga z 1858 roku
Plan blatu z patentu Vandenburga z 1858 roku. Węższy koniec miał przyjąć kołnierzyk koszuli, a ruchoma podpora pozwalała najpierw nasunąć ubranie, potem podeprzeć deskę.

Składanie i osobny klocek

14 sierpnia 1866 roku Miss S. A. Mort z Dayton w Ohio otrzymała patent nr 57 170 na „improved ironing-board”.[2] Podkreślała lekkość, trwałość i możliwość złożenia do rozmiaru zwykłej deski, gdy sprzęt nie jest używany. Blat dało się odsunąć w bok, żeby włożyć suknię albo podobny element, a potem wrócić na oparcie i prasować jak na zwykłej desce.[2]

Mort dodała też „neck” z wymiennym klockiem do prasowania, między innymi bonetów. To ważny trop. Już wtedy projektanci rozumieli, że jedna powierzchnia nie załatwia wszystkich części garderoby. Potrzebne były przystawki, osobne klocki albo węższe blaty do detali.

W kolejnych dekadach amerykańskie biuro patentowe wypuszczało dziesiątki i setki wariantów: składane nogi, odwracalne rękawniki, szafy z deską, stoliki krawieckie. ConnecticutHistory.org, opierając się na historii patentów, przypomina, że zanim w 1892 roku swój patent dostała Sarah Boone, takich zgłoszeń było już bardzo dużo.[4] Deska nie powstała w jednym momencie. Narastała jak katalog rozwiązań.

Co naprawdę zrobiła Sarah Boone

Internet lubi skrót: „Sarah Boone wynalazła deskę do prasowania”. To skrót zbyt gruby. Boone, krawcowa z New Haven w Connecticut, dostała 26 kwietnia 1892 roku patent nr 473 653 na ulepszenie deski, nie na wynalezienie idei od zera.[3][4]

Cel opisała jasno: tanie, proste, wygodne i skuteczne urządzenie „particularly adapted to be used in ironing the sleeves and bodies of ladies’ garments”.[3] Jej deska była wąska. Krawędzie były zaokrąglone i wygięte tak, by odpowiadać zewnętrznemu i wewnętrznemu szwowi rękawa. Najmocniejsze wygięcie przypadało mniej więcej na „elbow-point”, punkt łokcia. Krzywizny dało się zmienić pod rękawy męskich płaszczy.[3]

Jeden koniec miał stałą poprzeczną podporę i płaską powierzchnię oparcia. Drugi, mniejszy, miał ruchomą podporę na zawiasie. Przy prasowaniu wewnętrznego szwu podporę odchylało się w dół. Przy zewnętrznym deskę odwracało się krawędź do krawędzi, a podporę odsuwało z drogi.[3] Zwężenie samo w sobie nie wystarczało. Liczyła się odwracalność i dopasowanie do szwów.

Boone pisała też, że urządzenie przyda się przy zakrzywionych szwach w pasie. To głos krawcowej, która prasuje dopasowane taliowane bryty, a nie stos prześcieradeł. W New Haven działał wtedy silny przemysł gorsetów. Suknie z wąską talią i ciasnymi rękawami były trudne do prasowania na zwykłej desce między krzesłami.[4]

Nie wiadomo, czy patent przyniósł jej większe pieniądze. Zmarła w 1904 roku. Jej nazwisko wraca dziś często właśnie dlatego, że ulepszenie było konkretne i dobrze opisane, a ona należała do niewielkiej grupy czarnych Amerykanek z wczesnymi patentami.[4] To nie uzasadnia jednak przypisywania jej całego sprzętu, który już wcześniej był przedmiotem setek zgłoszeń.

Rysunek patentowy wąskiej, zakrzywionej deski do rękawów Sarah Boone z 1892 roku
Rysunek z patentu Sarah Boone z 1892 roku. Wąska deska z różnie wygiętymi krawędziami służyła do prasowania wewnętrznego i zewnętrznego szwu rękawa.

Nos, korpus i rękawnik

Dzisiejsza deska łączy dwie potrzeby, które w XIX wieku często rozdzielano.

Szeroki korpus jest potrzebny do dużych płaszczyzn: pleców koszuli, spódnicy, pościeli. Zwężony nos jest potrzebny do wsuwania. Osobny rękawnik, dokręcany albo sprzedawany osobno, to dalszy ciąg myśli Mort i Boone: rękaw zasługuje na własny, jeszcze węższy profil.

Gdyby deska była prostokątem o stałej szerokości, rękaw albo w ogóle by nie wszedł, albo wszedłby z trudnością i zostawiałby fałdy. Gdyby cała deska była wąska jak rękawnik, prasowanie prześcieradła stałoby się męczarnią. Kompromisowy kształt, który znamy z pokrowców i sklepów, jest więc odpowiedzią na dwa zadania naraz: ile miejsca dać płaszczyźnie i ile wolnego końca zostawić rurze.

Patent z 2004 roku, pisany już językiem producentów pokrowców, traktuje ten kształt jako oczywistość rynku. Autor nie pyta, skąd wziął się nos. Zakłada, że deski go mają, że stopień zwężenia bywa różny i że właśnie dlatego trudno zrobić jeden pokrowiec pasujący do wszystkich modeli.[5] Forma utrwaliła się na tyle, że stała się problemem fabrycznym.

Co się zmieniło, a co nie

Zmieniły się materiały i stelaż. Drewniane blaty ustępowały metalowym. Siatka albo perforacja pozwala odprowadzać parę i ogranicza odkształcanie blatu pod gorącym żelazkiem. Nogi stały się rurowe, składane i regulowane. Podstawka na żelazko, wieszak na przewód i pokrowiec z pianką to warstwy późniejsze.

Sam układ „szerzej z tyłu, wężej z przodu, wolny koniec do nasuwania” pozostał. Nie dlatego, że ktoś raz wymyślił idealny rysunek i świat go skopiował. Dlatego, że ubranie nadal ma rękawy, a prasowanie nadal potrzebuje podparcia pod jedną warstwą tkaniny.

Łatwo też przesadzić z historią o wielkim przełomie. Deska nie „odkryła” prasowania. Prasowanie istniało wcześniej. Deska uporządkowała podporę, wolny koniec i profil pod konkretne szwy. To mniej efektowne niż mit o jednym wynalazcy, ale bliższe patentom.

Kształt, który zdradza problem

Zwężony nos deski zdradza, z czym projektanci walczyli od półtora wieku. Ubranie nie jest płaskie. Szwy bywają krzywe. Rękawa nie da się porządnie wyprasować, jeśli żelazko tylko przyciska go od zewnątrz do szerokiego stołu. XIX-wieczne patenty nazywały to różnie: węższy koniec na kołnierzyk, ruchoma podpora, odsuwany blat, zakrzywione krawędzie rękawa. Efekt końcowy widać w każdym sklepie z pokrowcami.

Dlaczego deska ma taki kształt? Bo ktoś musiał pogodzić stół z manekinem. Szeroki korpus zachowuje się jak stół. Nos zachowuje się jak koniec, na który da się nasunąć rurę. Reszta historii to ulepszanie nóg, blatu i pokrowca wokół tego jednego wymagania.

Źródła i dalsza lektura

  1. William Vandenburg, U.S. Patent 19,883, „Ironing-Table”, 6 kwietnia 1858. Pierwotny opis blatu ze zwężonym końcem na kołnierzyk oraz ruchomej podpory pozwalającej nasunąć ubranie na deskę.
  2. S. A. Mort, U.S. Patent 57,170, „Improved Ironing-Board”, 14 sierpnia 1866. Składana deska z możliwością odsunięcia blatu i z klockiem do detali, między innymi bonetów.
  3. Sarah Boone, U.S. Patent 473,653, „Ironing-Board”, 26 kwietnia 1892. Wąska, odwracalna deska z krawędziami dopasowanymi do wewnętrznego i zewnętrznego szwu rękawa.
  4. Edward T. Howe, „Sarah Boone: First Connecticut Black Woman to Receive Patent”, ConnecticutHistory.org. Kontekst biograficzny Boone, wcześniejsze patenty na stoliki do prasowania oraz informacja, że przed 1892 rokiem zgłoszeń było już bardzo wiele.
  5. Richard O. Byrne, U.S. Patent 6,763,621 B1, „Universal ironing board cover...”, 20 lipca 2004. Współczesny opis funkcji zwężonego nosa jako podpory do nasuwania rękawów, nogawek i podobnych elementów cylindrycznych.

Informacja o fotografiach i rysunkach

Zdjęcie otwierające wykonał Frank C. Müller w Baden-Baden 28 sierpnia 2008 roku. Plik udostępnia Wikimedia Commons na licencji CC BY-SA 3.0. Wersja lokalna jest kopią oryginalnego pliku bez kadrowania i retuszu.

Rysunki patentowe Vandenburga i Boone pochodzą z dokumentacji United States Patent and Trademark Office (publiczne dokumenty urzędowe USA). Lokalne kopie stron rysunkowych pobrano przez Google Patents.

Autor: Krystian Welcel

Piszę o przedmiotach, miejscach i zjawiskach, które skłaniają mnie do sprawdzenia, skąd się wzięły i jak naprawdę działają. Nieblog jest niezależnym projektem redakcyjnym. Więcej o autorze.

Znalazłeś błąd? Napisz na: .

Komentarze

Komentarze pojawiają się po moderacji. Nie trzeba zakładać konta.